Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jugosławia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jugosławia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 sierpnia 2012

Polak Jugol: dwa bratanki


Jest coś na rzeczy w tym, że bałkańska nuta łatwo wchodzi Polakom w duszę. Kariera Bregovica i wszystkich mutacji jego utworków (od Kayah po Krawczyka) zaskoczyła chyba nawet jego samego. Goran na fali sukcesu sprzedawał u nas nawet greckie wersje swoich hitów! Nic dziwnego. Ta muzyka po prostu “wchodzi”, zwłaszcza, gdy do gardła wlało się już odpowiednią porcję zmrożonej czystej. Mamy koszmarnie ubogi folklor, biesiadne hity z disco polo też nie każdemu pasują, a na imprezach coś by się pośpiewało, potańczyło, posłuchało.

piątek, 3 sierpnia 2012

Jugo-ton


Twój barwny opis serbskiej rzeczywistości nie jest w ogóle zgodny z tym co widziałem w Słowenii, więc racja, Tito posklejał zupełnie różne krainy i nacje.  Słoweńcy chyba tylko plemiennie pozostają Słowianami: kulturowo opowiadają się raczej za niemieckim ordnungiem. Czyste wsie, czyste miasta. Jasny regulamin życia. W dzień pracujesz, w nocy śpisz. Wieczorem spacerujesz z psem. Zupełnie niewidoczni społeczni outsiderzy.

czwartek, 2 sierpnia 2012

Tom odpowiada: O Słowenii

Słowenii nie pamiętam. Mijałem ją lata temu w drodze do Chorwacji. Zaraz po wojnie. Pod Zagrzebiem wzdłuż drogi ciągnęły się kolumny wojsk. Na wybrzeżu nic się nie działo, a mieściny zamienione dziś w turystyczne molochy do wyciągania kasy były leniwymi rybackimi dziurami. Podły camping, spożywczak z dwoma gatunkami piwa, targ z absurdalnie niskimi cenami ryb.
Znajdziesz nas w Google+